niedziela, 27 września 2015

Krótka informacja

No witam was po długiej nie obecności. Jak widzicie przez pewien czas żaden rozdział się nie pojawił,a są tego dwa powody:
Pierwszy jest taki,że nie mam kompletnie pomysłu na dalszy rozwój akcji.
Drugi jest taki,że już prawie w ogóle nie komentujecie,więc nie mam po co i dla kogo pisać dalszych rozdziałów.
Dobra przejdę teraz od razu do sedna. Blog zostaje zawieszony może kiedyś jeszcze na niego wrócę,ale nic nie obiecuję. Na razie go nie usuwam byście mogli sobie czytać rozdziały te,które się tutaj pojawiły. Tak,że ten nie to cześć wszystkim,miło było,ale się skończyło. :)

"Say hello for my litile friends."
Say hello for my litile friends.

wtorek, 8 września 2015

Chapter 6

„Jedna rzecz, która może zaćmić twoje problemy to taniec”



Obudziłam się wcześnie rano z okropnym bólem policzka. Przypomniałam sobie wszystko co wydarzyło się dwa dni temu. Nie mogę uwierzyć,że Leon mnie uderzył z tak błahego powodu. Od tych dwóch ostatnich dni próbuje się cały czas ze mną skontaktować jednak nie odbieram od niego telefonów ani nic z tych rzeczy,nie mam nawet zamiaru tego robić.
Niechętnie podniosłam swoje zwłoki z łóżka i udałam się do łazienki gdzie wykonałam wszystkie poranne czynności. Dziś pierwszy raz idę do szkoły tanecznej gdzie zacznę się uczyć tańczyć pole dance. Wielu osobą ten taniec kojarzy się z dzi*kami,ale przecież jest to normalny taniec jak każdy inny,więc nie rozumiem o co niektórzy robią takie halo.
Przejrzałam się jeszcze w lustrze i gdy stwierdziłam,że jestem już gotowa wyszłam z łazienki i zeszłam na dół do kuchni gdzie przygotowałam sobie płatki musli. Posiłek zjadłam w niecałe 10 minut po czym posprzątałam po sobie i jeszcze napiłam się soku. Zgarnęłam jeszcze klucze oraz torebkę i udałam się do garażu,z którego wyjechałam autem. Na szczęście po wyjeździe z garażu drzwi zawsze same się zamykając,więc nie musiałam już wysiadać z auta. Pojechałam w stronę szkoły,pod którą byłam już po kilkunastu minutach. Przywitałam się ze wszystkimi po czym poszłam do szatni gdzie przebrałam się w swój strój. Przebrana udałam się na salkę gdzie było już kilka kobiet.,uśmiechnęłam się do nich i zajęłam wolne miejsce gdzieś z tyłu.
Po krótkiej chwili przyszła instruktora od razu z samego początku przeprowadzając małą rozgrzewkę za nim zacznie nam pokazywać. Po przeprowadzeniu rozgrzewki w końcu zaczęła nam pokazywać co i jak. Bardzo szybko łapałam kroki,które pokazywała kobieta,dzięki czemu zostałam pochwalona za swoje umiejętności. Po dwóch godzinach lekcja się skończyła,więc każda z nas mogła już iść do domu. Udałam się do swojej szatni gdzie przebrałam się w swoje rzeczy po czym zadzwoniłam do Diego z prośbą aby po mnie przyjechał jednak kazałam aby poczekał na mnie przy centrum handlowym. Nie chciałam, aby jeszcze ktokolwiek dowiedział się,że zaczęłam uczęszczać na lekcję pole dance'u póki sama im tego nie powiem,ale kazałam mu tam też czekać,gdyż chciałam zrobić małe i potrzebne zakupy.

***
Hej. - powiedziałam z uśmiechem podchodząc do Hiszpana,który stal oparty o samochodu. Pocałowałam go lekko w policzek na przywitanie.
Cześć. - uśmiechnął się szeroko. To co.pewnie masz zamiar masz robić zakupy? - spytał.
Jak ty mnie dobrze znasz. - zaśmiałam się. Hernandez zamknął auto i razem udaliśmy się do centrum handlowego.
Weszliśmy do marketu,który znajdował się w centrum. Od razu udałam się w dział z lodówkami. Wzięłam stamtąd potrzebne rzeczy i ruszyłam w inne działy aby wziąć resztę potrzebnych rzeczy. Po niespełna dwóch godzinach miałam już wszystko kupione. 
Może wpadniesz do mnie na obiad? - spytałam,gdy jechaliśmy już do mojego domu. 
Spojrzał na mnie. Nie wiem czy to dobry pomysł. - odrzekł. 
Popatrzyłam na niego. Będzie mi miło jak przyjdziesz poza tym nie będę sama jak zwykle. Wzruszyłam.ramionami odwracając głowę w drugi bok. Niech ci będzie. - westchnął ciężko. Przekonałaś mnie. - zaśmiał się na co tylko się uśmiechnęłam. 
Po kilkunastu minutach byliśmy już u mnie. 
Nie boisz się mieszkać sama w takim.dużym.domu? - spytał nagle przeglądając się. 
Wiesz czasami tak,a czasami nie. Myślałam nad remontem domu,ale chyba kupienie nowego domu byłoby lepszym pomysłem. 
A jak z szukaniem pracy?
Fakt. Przez te wszystkie moje problemy i szkołę tańca całkowicie zapomniałam o szukaniu jakiejkolwiek pracy aby mieć za co żyć. Em....- zająkałam się. Jeszcze nic nie znalazłam. - zagryzłam nerwowo wargę . 
Przez chwilę patrzył na mnie w ciszy aż w końcu oczy mu się zaświeciły. Mój znajomy potrzebuje sekretarki w firmie,w której ją również pracuję,więc jeśli chcesz mogę umówić cię na rozmowę. - powiedział z uśmiechem. 
Ojej naprawdę? - spytałam zadowolona. Ten tylko pokiwał głową,a ja jak nienormalne rzuciłam mu się na szyję. Jeśli zostanę przyjęta do pracy to nas szczęście będę mogła to pogodzić z tańcem,gdyż lekcje odbywają się tylko w weekendy. 
W końcu zabrałam się za przygotowywanie obiadu,który był już gotowy w ciągu godziny. Razem z Diego zjedliśmy po czym brunet pomógł mi posprzatąć. Pożegnaliśmy się i pojechał. Dzięki niemu chociaż na chwilę zapomniałam o problemach. 

Leon. 
Od dwóch godzin chodzę po centrum handlowym i szukam odpowiedniego prezentu na przeprosiny. Kupiłem już bukiet z setki czerwonych róż,ale według mnie to za mało żeby mi wybaczyła.Chodząc już z brakiem nadziei w końcu natknąłem się na sklep gdzie na wystawie stal ogromny miś prawie w moim wzroście. Od razu udałem.się tam i z miejsca kupiłem. Zadowolony wyszedłem z centrum handlowego i wsiadłem do swojego auta jadąc w stronę domu Castillo. Pierwszy raz tak.szybko byłem na miejscu. Wziąłem misia oraz bukiet róż i udałem się do drzwi,w które zapukałem czekając aż ktoś mi otworzy. Po krótkiej chwili usłyszałem przekrecanie zamka. Zakryłem się misiem jednak kątem oka udało mi się zobaczy,że w drzwiach stoi zdziwiona Violetta. Zabrałem misia na bok dzięki czemu teraz stałem na przeciwko niej patrząc w jej oczy. Przełknąłem głośno ślinę.
Przepraszam. - powiedziałem zachrypniętym głosem mając nadzieję,że jeszcze dziś mi wybaczy,ale po co ja głupi się o to łudzę skoro wiem jaka jest Violetta. Jest twarda i tak łatwo i szybko mi nie wybaczy jak bym chciał. Jeszcze do tych wszystkich problemów doszło mi to,że dzwoniła moja matka,która chce abym do niej przyjechał za cztery dni z moją narzeczoną. Zgodziłem się na to,ale jest problem. Przecież ja nie mam.narzeczonej dlatego postanowiłem znaleść jakąś dziewczynę,która zgodzi się udawać moją narzeczoną przez jakiś tydzień. 
Wejdź. - odezwała się w końcu dzięki czemu pojawiła się iskierka nadziei. Wszedłem do środka udając się do salonu. Układałem sobie w myślach co mam powiedzieć aż w końcu zacząłem mówić. 
Violetta ja naprawdę cię przepraszam. Przepraszam cię z całego serca,strasznie żałuję tego co zrobiłem. Wiem,że mnie nienawidzisz,ale czuje się okropnie przez to,że cię uderzyłem. - mówiłem. Widziałem,że w jej oczach pojawiły się łzy. Proszę cię wybacz mi. - uklęknąłem przed nią z tym ogromnym bukietem. Jeśli mi nie wybaczysz będę cię nachodził tak długo póki nie przyjmiesz ode mnie tego cholernego przepraszam.
Stała i patrzyła się na mnie nie wiedząc co ma powiedzieć. Leon to jest naprawdę trudne. - szepnęła. Ale te kwiaty,ten ogromny miś...jeszcze nikt nigdy nie przepraszał mnie w taki sposób. - oznajmiła z uśmiechem przez łzy. Dlatego ciężko mi z tym co zrobiłeś,ale tak się postarałeś,że ci wybacz...- nie dokończyła bo jak głupi wstałem i podniosłem ją obkręcając wokół swojej własnej osi. 
Postaw mnie głupku. - śmiała się. Na prośbę postawiłem ją spowrotem na ziemi jednak źle postawiła nogę przez co zachwiała się i wpadła prosto w moje ramiona. Znów byliśmy tak blisko siebie jak wtedy nad jeziorem. Zacząłem zbliżać swoją twarz do jej...



No witam was z rozdziałem już 6  wiem,że późno dodany,ale cóż..... Jak widać Violetta będzie miała pracę,wybaczyła Leonowi,ale aż tak idealnie nie będzie jak myśleli/myśleliście. .Będzie jeszcze wiele dramatów,które uwielbiam (taka zła ja :D) ale będzie teraz więcej momentów Leonetty  💕 Mam nadzieję,że wam się podoba.
Z góry informuję,że nie wiem kiedy pojawi się rozdział 7,ponieważ przyszła szkoła,a teraz nas do egzaminów  będą cisnąć,więc będzie ciężko. Do kwietnia nie dadzą nam spoko tsa...trzecia gimazjum i te durne egzaminy W wolnej chwili zabiorę się za pisanie i mam nadzieję,że uda mi się coś nabazgrać. A tak wgl to jak tam u was w szkole też już was tak cisną?                                                
10 kom = Chapter 7