wtorek, 28 lipca 2015

Chapter 2


"Jes­tem w połowie te­go kro­ku który pro­wadzi od miłości do nienawiści. "



Minęły trzy dni. Trzy cholerne dni,które przepłakałam przez to co zrobił mi Leon. Nie wychodziłam w ogóle z domu,a już za dwa dni mamy wyjazd. Spojrzałam na zegarek,który wskazywał godzinę 11:30.
Muszę wstać i w końcu wyjść z domu.- pomyślałam przeciągając się.
Podniosłam się i poszłam do łazienki gdzie ogarnęłam się i odświeżyłam. Od tego płakania przez kilka dni wyglądałam jak zombie. Zrobiłam jeszcze tylko delikatny makijaż i zeszłam na dół do kuchni gdzie przygotowałam sobie kanapki na śniadanie. Jedząc je cały czas myślałam czy to naprawdę Leon wysłał te zdjęcie. Rozmawiając z nim,a w właściwie kłócąc się patrzył mi w oczy i mówi,że to nie on...nie wiem już co o tym wszystkim myśleć.
Po 10 minutach skończyłam jeść i posprzątałam po sobie. Postanowiłam,że wyjdę na małe zakupy by kupić coś na biwak,na który jedziemy już za dwa dni.
***
Chodziłam po sklepach dobre dwie godziny aż w końcu kupiłam to co potrzebowałam. Byłam zadowolona ze swoich zakupów. Wyszłam z centrum handlowego i powolnym krokiem przez park wracałam do domu aż w pewnej chwili usłyszałam jak ktoś z daleka mnie woła. Odwróciłam się i zobaczyłam Leon'a,który biegł w moją stronę. Po chwili namysłu odwróciłam się tyłem i zaczęłam iść dalej.
Leon.
Cały dzień spędziłem w domu leżąc na kanapie i myśląc co zrobić aby Violetta mi uwierzyła,że to nie ja wysłałem te głupie zdjęcia. Jedynym wyjściem było porozmawianie z nią na spokojnie,a nie tak jak ostatnio. Tylko nie rozumiem jednej rzeczy. Dlaczego zależy mi na tym żeby uwierzyła,że nie zrobiłem tego ja?
No nic muszę z nią porozmawiać. - wstałem z kanapy i wyszedłem z domu. Idąc przez park w pewnej chwili zauważyłem szatynkę o długich noga. Wszędzie je pomyślałem.
Violetta. - zawołałem ją biegnąc cały czas za nią jednak ta odwróciła się tylko na moment i dalej zaczęła iść. W końcu ją dogoniłem.
Zaczekaj. - powiedziałem łapiąc ją za nadgarstek.
Czego chcesz? - spytała niechętnie odwracając się do mnie przodem.
Chciałem porozmawiać tak na spokojnie.
Nie tak jak ostatnio.- dodałem szybko.
No dobra niech ci będzie. - odpowiedziała idąc. Ja za to uśmiechnąłem się tylko lekko i zacząłem iść obok niej.
Violetta naprawdę musisz mi uwierzyć,że to nie ja wysłałem temu komuś zdjęcia. Może i się nie lubimy ale nigdy w życiu nie zrobił bym czegoś takiego. - oznajmiłem spokojnie. Cały czas patrzyłem na jej twarz,która nic nie wskazywała.
Może i dostałaś sms'a,że się postarałem,ale to nie ja.
Dobra,wierzę ci. - odezwała się nagle. Wierzę,że to nie ty wysłałeś te zdjęcia. - dodała.
Tylko jeśli nie zrobiłeś tego ty,to w takim razie kto? - spytała przenosząc swój wzrok na mnie.
Nie mam pojęcia. - wzruszyłem ramionami. Będzie trzeba iść z tym na policję nie można tak tego zostawić. - popatrzyłem na nią na co pokiwała tylko lekko głową.
Jeszcze dziś się tam wybiorę. - powiedziałam.
A ja pójdę z Tobą. I żadnych,ale. - dodałem szybko,gdy chciała się odezwać.

***

Jesteśmy na komisariacie i czekamy aż przyjdzie jakiś policjant by Violetta mogła złożyć zeznania. Nie wiem w ogóle co ja tutaj z nią robię,ale w środku mnie coś każe mi z nią tutaj być.
Z moich zamyśleń wyrwał mnie mężczyzna,który właśnie wszedł do biura. 
Dzień dobry. - przywitał się z nami na co my odpowiedzieliśmy mu tym samym. 
Tak,więc o co chodzi? - spytał. Ja tylko spojrzałem na Violette i dałem jej znak by zaczęła mówić co się stało. Gdy komisarz wysłuchał dokładnie wszystkiego co powiedziała Violetta oznajmił,iż złoczyńca został złapany dziś rano. Był nim niejaki Clement Lauretta. Violetta słysząc to imię skamieniała. Szybko pożegnała się z policjantem i opuściła biuro,a ja zaraz za nią. 
Nienawidzę cię. - usłyszałem w pewnej chwili głos Violetty. Jak mogłeś mi to zrobić przecież byliśmy kiedyś razem! - szarpała jakiegoś mężczyznę. 
Zrobiłem to aby się na Tobie zemścić. - oznajmił blondy. Rzuciłaś mnie,więc musiałem coś zrobić abyś ty też cierpiała. - uniósł ton głosu. I udało mi się. - uśmiechnął się głupio.
Facet ty jesteś nienormalny. - odezwałem się w końcu. Rozumiem,że cię rzuciła i cierpiałeś,ale to nie powód by robić jej takie świństwo. - pchnąłem go lekko i wybiegłem z komisariatu by poszukać szatynki jednak jej już nie było. Pewnie poszła do domu. - pomyślałem. Od razu wsiadłem do swojego auta i pojechałem w stronę domu Castillo. Może nadal jakoś specjalnie za nią nie przepadam,ale martwię się o nią. Po pewnym czasie byłem już na miejscu i pukałem do drzwi,które otworzyła mi zapłakana szatynka. 
Mogę wejść? - spytałem na co ta pokiwała głową. Wszedłem do środka i zdjąłem buty. 
Napijesz się czegoś? - spytała.
Nie dziękuje. - lekko się uśmiechnąłem. 
Kto to był? - spytałem nagle. Ten mężczyzna,na którego się rzuciłaś. 
To był Alex. Mój były. Byliśmy ze sobą siedem miesięcy,ale w pewnym momencie coś zaczęło się między nami psuć dlatego stwierdziłam,że ten związek nie ma sensu dlatego zerwałam z nim i przyjechałam do Buenos Aires. Jak widać po dwóch latach zachciało mu się abym ja również cierpiała. - westchnęła. 
Nie wiedziałem co mam w tej chwili jej odpowiedzieć. 
Teraz nie masz się czym martwić skoro go złapali. - w końcu się odezwałem. Będzie dobrze,nie martw się. - lekko się uśmiechnąłem do niej otrzymując to samo. No dobra ja będę już uciekał. Do zobaczenia i trzymaj się. -  miałem już wychodzić,ale zapomniałem kluczyków dlatego odwróciłem się gwałtownie przez co stałem bardzo blisko Violetty patrząc jej w oczy. 
Dopiero teraz zauważyłem jakie one są ładne. Staliśmy tak jakiś czas aż w końcu się ocknąłem. 
Emm...- podrapałem się po karku. To było dziwne. - powiedziałem.
Bardzo. - odezwała się szatynka. 
To ja....już może...lepiej pójdę. - jąkałem się. Wyszedłem z jej domu po czym odetchnąłem z ulgą. Verdas co się z tobą dzieje? - spytałem sam siebie.





Bum....
Mamy drugi rozdział. Jak widzicie sprawa ze zdjęciami Violetty się wyjaśniła był to niejaki Clement Lauretta były chłopak Violetty. 
Nasza Lajonetta miała ze sobą małe zbliżenie jak i normalną rozmowę,ale czy to coś zmieni? Zobaczycie sami :)

środa, 22 lipca 2015

Chapter 1


"Między mężczyzną a ko­bietą przy­jaźń nie jest możli­wa. Na­miętność, wro­gość, uwiel­bienie, miłość – tak, lecz nie przyjaźń.‎"


Poniedziałek godzina 7:00 rano.

Spałam smacznie póki nie obudził mnie ten cholerny budzik. Ugh..jak dobrze,że to ostatni dzień. - pomyślałam. Dziś idę ostatni dzień na uczelnie gdzie będę zdawać ostatni egzamin z angielskiego. Podniosłam swoje "zwłoki" z łóżka i udałam się do łazienki gdzie wykonałam wszystkie poranne czynności oraz ubrałam się. Poprawiłam jeszcze tylko włosy i zeszłam na dół do kuchni gdzie przygotowałam sobie szybkie śniadanie. Zjadłam je w niecałe 10 minut po czym posprzątałam po sobie. Wzięłam torebkę oraz klucze i wyszłam z domu. Wsiadłam do swojego srebrnego Audi A7,którym pojechałam na uczelnię.


***
Wyszłam z uczelni bardzo zadowolona,gdyż zdałam egzamin śpiewająco. W końcu zaliczyłam ostatni rok studiów i będę mogła zająć się czymś innym jak tylko nauką. Zadowolona pojechałam w stronę kawiarenki,w której zawsze spotykam się z przyjaciółmi. Francesca już tam wszystkich zebrała od razu po tym,gdy do niej zadzwoniłam z informacją,że zdałam. Po krótkiej chwili byłam już na miejscu.


Leon.

Byłem trochę zły na Fran,że zebrała nas wszystkich tutaj tylko po to żeby ta żmija mogła się pochwalić,że zdała swój ostatni egzamin. Castillo jest strasznie denerwującą kobietą jaką kiedykolwiek w życiu znałem. Jednak może i jest denerwująca,ale jest cholernie seksowna jest to jej zaletą,ale nie jedyną. Leon o czym ty myślisz przecież jej nie lubisz. - odezwała się moja podświadomość dlatego od razu usiadłem prosto i spiorunowałem szatynkę wzrokiem gdy tylko podeszła do naszego stolika.
Cześć. - przywitała się ze wszystkimi mając swój głupkowaty uśmiech na twarzy. Jak ja tego nienawidzę. A już myślałem,że jednak nie przejdziesz.- odezwałem się z szerokim uśmiechem. Ta tylko wywróciła oczami i zajęła miejsce obok Fran i Cami. Już od samego początku zaczęła gadać jak to było na tym egzaminie,jaka jest dumna,że go zdała i różne inne rzeczy,a ja myślałem,że zaraz mi głowa pęknie. Na szczęście te dwie godziny minęły szybko bo zaczęliśmy rozmawiać na inny temat. W pewnej chwili odezwała się Fran - Hej może z racji tego,iż Violetta zdała egzaminy wybierzemy się w weekend na mały biwak nad jeziorem,co wy na to? - spytała uśmiechnięta od ucha do ucha. W sumie nie jest to taki zły pomysł będę mogła się w końcu jakoś odstresować od tego wszystkiego. - odezwała się żmija. Reszta się zgodziła,więc ja też. Wszyscy się pożegnaliśmy i każdy udał się do swojego domu. Dopiero wtedy uświadomiłem sobie,że na spotkaniu nie było Diego. -Będę musiał mu powiedzieć o tym biwaku. - mruknąłem cicho do siebie. Stwierdziłem,że zrobię to dziś,więc od razu skręciłem w drogę,która prowadziła do domu Hiszpana. Nim się spostrzegłem byłem już na miejscu i pukałem do jego drzwi,które po chwili mi otworzył.
Leon co ty tu robisz? - spytał będąc trochę zdziwiony moją wizytą.
Przyjechałem by poinformować cię o tym,że w ten weekend jedziemy na biwak z okazji tego,że nasza "panna idealna" zdała egzamin. - powiedziałem robiąc tą swoją tradycyjną minę,gdy mówiłem o Violetcie. Zawsze się ze mnie śmiał,gdy tak robiłem.
To całkiem fajnie. Będziemy mieli taki wspólny przyjacielski wypad. - wzruszył ramionami.
Czemu ty jej tak w ogóle nie lubisz? - spytał nagle.. Zauważył,że zdziwił mnie tym tym pytaniem bo przez chwilę milczałem nie wiedząc co odpowiedzieć. Halo..ziemia do Leon'a.- pomachał mi dłonią przed twarzą.
Sam nie wiem....- odezwałem się po chwili ciszy. Tak jakoś,może byłem nowy w naszej paczce,ale nie potrafię jakoś darzyć jej sympatią. - wzruszyłem ramionami. Może kiedyś to się zmieni albo i nie.
Oj Leon,Leon. - westchnął. Ale przyznaj,że Castillo tyłek i cycki ma niezłe. - zaśmiał się. Oj tak to akurat potwierdzam. - zaśmiałem się. Uwielbiam gadać z Diego o różnych dziewczynach,ale pierwszy raz rozmawiały o Violetcie. Chociaż jakby tak pomyśleć to ona cała jest niezła.. - dodałem,a Diego spojrzał się na mnie z szeroko otwartymi oczami. No co? - wzruszyłem ramionami. Nic po prostu dziwi mnie to co o niej mówisz. - uśmiechnął się lekko jednak nie szczerze. Czy on coś ukrywa czy mi się wydaje? Postanowiłem o tym nie myśleć i skupić się na rozmowie z Diego o różnych innych rzeczach jak Castillo.  Spędziliśmy na rozmowie jakieś trzy godziny aż w końcu postanowiłem wrócić do domu. Idąc przez park usłyszałem jak ktoś mnie woła,odwróciłem się i zobaczyłem Violette. Była wściekła...chyba na mnie. .

Violetta,
Siedziałam sobie spokojnie w domu,gdy w pewnej chwili dostałam sms'a. Z wielką niechęcią wstałam  z kanapy i podeszłam do szafki skąd wzięłam swój telefon. Przesunęłam palcem po ekranie by odczytać wiadomość. To co zobaczyłam doprowadziło mnie w stan osłupienia. Ktoś wysłał mi moje zdjęcie,gdy jestem w samej bieliźnie. Po chwili przyszedł do mnie kolejny sms z treścią " Verdas się postarał z tymi fotkami :)". Po przeczytaniu tego byłam na niego naprawdę wściekła dlatego postanowiłam od razu tam do niego pójść. Ubrałam szybko buty i wyszłam z domu nawet go nie zamykając. Szłam przez park aż w pewnym momencie zobaczyłam tego idiotę.
Verdas! - krzyknęłam wściekła. Szłam w jego stronę,a ten tylko stał i patrzył się.
Czy ty jesteś naprawdę taki nienormalny? - zaczęłam się na niego wydzierać. Rozumiem,że mnie nie lubisz,ale żeby robić takie rzeczy? - spytałam.
Zaraz..czekaj jakie rzeczy? - spytał ze zdziwioną miną.
Już nie udawaj głupka. Zrobiłeś mi zdjęcia w bieliźnie,a potem je komuś wysłałeś. - warknęłam.
Dostałam dwa sms'y. Jedno ze zdjęciem,a drugi z tym jak się postarałeś żeby je zrobić. - krzyknęłam. Violetta posłuchaj mnie. - złapałem ją za ramiona. Nigdy w życiu bym czegoś takiego nie zrobił.- powiedział patrząc mi w oczy,
Ale zrobiłeś! - wykrzyczałam, Naprawdę nie wiem co ja ci takiego zrobiłam,że zrobiłeś mi takie świństwo. - w moich oczach zebrały się łzy.
Violetta,ale zrozum to nie ja. - tłumaczył się.Nie wierzę ci- pokręciłam głową. Żegnaj Leon. - szepnęłam i odeszłam.
Violetta. - krzyknął jednak nie zwróciłam na to uwagi tylko wróciłam do domu gdzie rzuciłam się na kanapę i zaczęłam płakać. Jeśli ten ktoś to ma moje zdjęcie,a nawet jeszcze więcej i wyśle je do osób,które znam tak jestem spalona. Płakałam tak dobrą godzinę aż w końcu zasnęłam.
Gdy odeszła poczułem dziwne uczucie w sercu jakiego nigdy nie czułem widząc plałączącą kobietę prócz mojej mamy. Czyżby to znaczyło,że Leon Verdas zaczyna odczuwać inne uczucie do Castillo niż nienawiść? 







Uhoł...udało mi się napisać pierwszy rozdział i jestem z siebie dumna. Dodałam wydarzenie gdzie pewna osoba ma półnagie zdjęcie Vilu jednak jest to przelotowe wydarzenie,które wyjaśni się już w drugim lub trzecim rozdziale. Z Leon zaczyna coś się dziać uhu ciekawe kiedy to dojdzie do skutku.:)
Tak,tak...wiem rozdział pierwszy jest krótki,ale pozostałe będą już trochę dłuższe nić ten. Mam nadzieję,że wam się spodoba. Drugi rozdział będzie w przyszłym tygodniu.

Bohaterzy/Prolog.

                                                       


Violetta Castillo Dwudziestodwuletnia dziewczyna,która jest sama i nie ma chłopaka. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi oraz wychodzić z nimi na imprezy. W gronie jej przyjaciół jest również Leon,za którym szatynka nie przepada. Od początku znajomości sobie dogryzali w różnych sprawach,ale z czasem wszystko się zmieni.



Leon Verdas. Dwudziestoczteroletni chłopak,który od już długiego czasu jest singlem. Lubi spędzać czas wśród przyjaciół,jeździć na morocrossie i grać w różne gry komputerowe. Mimo swojego wieku nadal nie przestał się nimi interesować. Castillo za nim nie przepada tak samo jak i on za nią. Wkrótce jednak wszystko się zmieni.


Diego Hernandez. Dwudziestoczteroletni chłopak,który również jest w gronie przyjaciół Violetty i Leon'a. Od zawsze podkochuje się w długonogiej szatynce jednak boi się jej wyznać co czuje. Któregoś dnia zbiera się na odwagę i mówi co do niej czuje jednakże jest za późno.


Trzej głowni i najważniejsi bohaterowie w opowiadaniu,których połączy jedno straszne wydarzenie podczas wypadu nad jezioro. To wydarzenie zmieni życie całej trójki na dosyć długi czas. Po tym wszystkim Będą musieli uważać na to by się nie wygadać i być ostrożni czy ktoś przypadkiem czegoś się nie domyśla. Wszystko będzie dobrze aż w końcu,któreś z nich przez przypadek się nie wygadaj jednej osobie,która za zleceniem włączy się do paczki przyjaciół.






*W opowiadaniu będą również inni bohaterowie jednak napisałam tylko tych trzech najważniejszych,na których będzie się skupiać większość opowiadania.

Jak widzicie w jednym poście napisałam bohaterów oraz prolog,gdyż nie chciało mi się pisać dwóch osobnych postów. Prolog opowiadania jak widzicie jest dosyć tajemniczy (może nie dla wszystkich) i "groźny". Co takiego zrobi ta cała trójka,która będzie musiała uważać? Dowiedzie się tego podczas rozdziałów,które z czasem zacznę dodawać.+ Komentujecie dajecie mi motywację do dalszego pisania. :) (Prolog jest krótki bo nie wiedziałam co więcej napisać by nie zdradzać opowiadania) XD 

niedziela, 19 lipca 2015

Witam ★

Hej wszystkim. Postanowiłam,że założę w końcu tego bloga bym mogła pisać opowiadania,gdyż wiele osób na moim asku mnie o to prosiło. Pisaliście,że mam talent,który nie powinien się zmarnować tak,więc jestem. Najbardziej dziękuję tej kochanej osóbce,która dała mi dużo do myślenia i w końcu się zdecydowałam by założyć swojego bloga. (Wiem,że nie jestem dobra w pisaniu postów powitalnych,ale jednak jakoś napisałam XD ). Z góry was informuję,że nie wiem kiedy pojawi się pierwszy rozdział,gdyż muszę sobie obrać fabułę i dopiero wtedy zabiorę się za pisanie rozdziałów. Także do zobaczenia w rozdziałach.