wtorek, 4 sierpnia 2015

Chapter 3

"Zabójstwo to ek­stre­mal­na for­ma cenzury"




Dziś jest dzień wyjazdu. Już od samego rana chodzę i co chwilę sprawdzam czy mam wszystko spakowane. Czasami ktoś by mógł pomyśleć,że Leon Verdas ma zachowanie jak kobieta,ale to nie prawda. Ja po prostu sprawdzam czy nie zapomniałem czegoś i czy mam wszystkie potrzebne rzeczy na wyjazd. Sprawdziłem czy mam wszystko już chyba czwarty albo piąty raz i teraz jestem pewien,że spokojnie mogę wyjść z domu i jechać po Federico oraz Diego. Z tego co mi wiadomo Maxi,Brodway,Camila i Naty jadą razem. Violetta,Ludmila,Fran i Marco jadą we czwórkę gdyż Castillo nie chciała jechać z ani z nami ani z Maxim. Nie wiem czemu,ale kręci mnie w niej to,że się tak czasami na mnie wścieka. Ocknąłem się i wyszedłem z domu zabierając walizki,które schowałem do bagażnika. Wsiadłem do auta i pojechałem po chłopaków,którzy czekali już na mnie na chodniku przy domu Włocha. Ruszyliśmy godzinę szybciej niż wszyscy dlatego będziemy prędzej co jest plusem bo będziemy mogli zająć najlepsze miejsce by położyć namiot. Jechaliśmy tak jakieś dwie godziny aż w końcu dojechaliśmy na miejsce.
Jak tu ładnie. - odezwałem się pierwszy podziwiając naturę jeziora oraz lasu i sporej polany. Przyznam,że jednak zaskoczyło mnie to miejsce i to bardzo. Razem z chłopakami wyjeliśmy namioty i zaczęliśmy je rozkładać. Co się okazało dziewczyny postanowiły tak,że dzielą się na trójki lub dwójki i śpią razem,tak samo mają zrobić chłopcy. Jednak kobiety to kobiety ich nie da się zrozumieć. - westchnąłem na tą myśl lekko się uśmiechając pod nosem.
Czekając z chłopakami na resztę przez ten czas zdążyliśmy zebrać drewno na opał oraz złowić kilka jakiś ryb. W końcu to biwak nie możemy mieć samego jedzenia przywiezionego z domu. Po "idealnej" skończonej pracy razem z Federico i Diego usiedliśmy na dużym pieńku,który przynieśliśmy z lasu i popijaliśmy sobie browary. W pewnej chwili przyjechał czarny Kabriolet,który należał do Maxiego.
No w końcu. - Zaśmiałem się witając się z nim. Nie widzieliście gdzieś po drodze ostatniej grupy?
Mijaliśmy ich jakieś pół godziny temu,więc za jakieś parę minut powinni być. - oznajmił Maxi na co tylko przytaknąłem głową. Ci,którzy właśnie przyjechali zabrali się za rozkładanie namiotu aż w pewnej chwili zauważyłem wysiadającego Marco z auta. Siema Stary! - pomachałem mu.
Gdzie dziewczyny? - spytałem gdy podszedł do nas.
Śpią w aucie. - oznajmił. Zasnęły jakieś 10 minut temu.
Pokiwałem tylko lekko głową wpadając na mały pomysł. Będąc ostrożny i uważając czy nikt nie patrzy udałem się do auta Marco i ostrożnie przeniosłem Violette do swojego namiotu. Zostawiłem ją tam,a po paru minutach po cichu włożyłem jej rzeczy. Wyszedłem z namiotu i spowrotem poszedłem do chłopaków. Camila,Lu i Naty poszły nad brzeg jeziora,a Francesca spała w swoim namiocie gdyż Marco również ją przeniósł.

Violetta
Powoli otwierałam oczy budząc się. Pamiętam tyle,że zasnęłam kilkanaście minut przed dojechaniem na miejsce. Podniosłam się do pozycji siedzącej i dopiero teraz zorientowałam się,że jestem w namiocie,a obok mnie leży moja torba. Zastanawiałam się kto mnie tu przeniósł,może to Marco?
Powoli wstałam i lekko przygarbiona wyszłam z namiotu. Przeciągnęłam się rozciągając wszystkie swoje mięśnie, Spojrzawszy w bok zauważyłam,że chłopaki siedzieli chłopaki i pili browara,nie widząc nigdzie dziewczyn podeszłam do niech.
Cześć. - odezwałam się przeczesując swoje włosy przez co skupiłam wzrok Leon'a na sobie.
Nie wiecie gdzie dziewczyny? - spytałam opierając się o duży pień.
Francesca jeszcze śpi,a reszta poszła nad wodę. - oznajmił Hiszpan uśmiechając się do mnie co odwzajemniłam.
Wyspałaś się? - nagle odezwał się Verdas. Kurde co go to obchodzi. Od kiedy on się zaczął interesować tym czy jestem wyspana czy nie?
Co cię to obchodzi? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Niech sobie nie myśli,że jak ostatnio normalnie rozmawialiśmy i omal się nie pocałowaliśmy to będę dla niego miła.
Spytałem z grzeczności,ale już więcej tego nie zrobię. - uśmiechnął się ironicznie.
I dobrze. - mruknęłam.
Ej,ej przyjechaliśmy tutaj by odpocząć,a nie słuchać waszych ciągłych kłótni. - powiedział poirytowany Broadway całą tą sytuacją.

***

O godzinie 21:00 gdy robiło się już szaro rozpaliliśmy ognisko i usiedliśmy sobie wokół niego. Jako pierwsza z dziewczyn chwyciłam za browara i zaczęłam go pić. Skoro przyjechaliśmy tutaj żeby odpocząć to w końcu wolno mi zaszaleć i to ostro.
Po godzinie byłam już po jakiś czterech piwach i miałam już nieźle wzięte.Alkohol mi nie służy dlatego moją tradycją jest robienie różnych głupich rzeczy,gdy się upiję.
Wstałam z piasku i udałam się do radia,które podgłosiłam jeszcze bardziej.
Wooo hooo! - krzyknęłam. Wdrapałam się na dach auta Leon'a i zaczęłam tańczyć zgrabnie kręcąc swoim tyłkiem.

Zauważyłam jak Leon mi się przyglądał co było dla mnie nowością,ponieważ nigdy wcześniej mi się tak nie przyglądał.
Po skończonym tańcu zeszłam z auta i podeszłam do niech spowrotem.
No,no Violetta...- zagwizdał Diego. Nie wiedziałem,że tak potrafisz. - dodał uśmiechając się zadziornie.
Potrafię jeszcze wiele rzeczy. - puściłam mu oczko po czym zaczęłam iść w stronę lasu.
Gdzie idziesz? - zapytała Lu.
Muszę iść się załatwić. - zachichotałam.
Leon,Diego może idźcie z nią we dwóch w razie czego. - poprosiła Camila. Nigdy nie wiadomo co tej wariatce przyjdzie do głowy po pijaku. - dodała. Tak jak im kazała tak poszli za mną. Po co za mną idziecie? - nie byłam zadowolona z tego powodu, Chciałam zrobić siku,a to głupie,że dwoje chłopaków musi iść ze mną.
Kazali nam,więc idziemy. - odezwał się Verdas na co pokręciłam tylko głową.
Szliśmy ciemnym lasem już jakieś dobre 5 minut. Violetta masz zamiar zrobić to siku? - zapytał poirytowany Diego.
Być mo.....- przerwałam swoja wypowiedź,gdyż zatrzymałam się i gwałtownie odwróciłam w ich stronę. Przygryzłam delikatnie wargę bacznie im się przyglądając. Zauważyłam jak zerkają na siebie nie wiedząc o co może mi chodzić. Zbliżyłam się do nich.
Wiem,że jestem pijana i wy też to wiece...- zaczęłam. Ale nie macie ochoty się zabawić? - spytałam szepcząc zadziornie na ucho jednemu z nich. Spojrzeli na mnie z szeroko otwartymi oczyma,a ich źrenice były wielkości złotówek.
Verdas już chciał coś zrobić jednak opanował się. Nie Violetta nie po pijaku. - pokręcił głową. Westchnęłam cicho i zaczęłam iść dalej,gdy w pewnej chwili zauważyłam coś na ziemi. Przykucnęłam by to podnieść. Ej patrzcie. - szepnęłam.
Violetta odłóż to. - poprosił Leon. To jest pistolet może być nabity. - dodał.
Oj tam nie przesadzaj.
Zaczęłam się nim bawić,gdy nagle usłyszeliśmy jak ktoś chodzi po lesie.
Co to? - spytałam przestraszona.
Ktoś tu jest. - szepnął Diego. Nagle zza krzaków wyłonił się jakiś starszy facet. Z paniki wycelowałam w niego pistolet nie mając pojęcia,iż jest naładowany. Chłopcy próbowali mnie powstrzymać jednak przez to wszystko nacisnęłam spust i pistolet wystrzelił,.



No i mamy trzeci rozdział.
 Nie sądziłam w ogóle,że będzie on taki długi (Mój rekord normalnie XD )
Jak widać akcja dopiero zaczyna się rozwijać i będzie się jeszcze trochę ciągnąć.
Postanowiłam,że tym razem zrobię tak :
8 kom = Chapter 4
Nie dobijecie do ósemki rozdziału nie będzie. :) Ogólnie tylko osób chciało aby założyła bloga,a pod rozdziałami mam tylko po 3 komentarze co jest załamujące. Zastanawiam się czy w ogóle to ma sens aby dalej prowadzić tego bloga...


9 komentarzy:

  1. O mój Boże :o idealny!!! Dawaj mi więcej i więcej
    ~Ana

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezusie Eeee dlaczego ona go zabiła?
    Nie mogła iść zrobić siusiu z Leone? A Diego zostawić gdzieś indziej? No nie mogła? Ehhh
    Ale dawaj szybko next błagam! Tylko niech oni nie uciekają z tego obozu :/ bo ja chcę żeby León neta razem w namiocie była *.*
    Pozdro Kami

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój Boże :o ona go zabiła? Błagam nie...niech mu w nogę strzeliła albo coś :o taka akcja a ja myślałam że León bd spał z Vilu w namiocie *.* <3
    Ale akcja fajna ^^
    Sorki ze nie komentuje ale przeważnie czasu nie mam :/
    Ale wiedz ze czytam ^^
    Pozdrawiam
    Komarek ;*
    P.S. czekam na next i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Omg ***___***
    Wspaniały rozdział!
    Mam nadzieję, że Violka go nie trafiła, omg... xd
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i więcej Leonetty :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny ^^ dawaj mi szybko więcej i więcej! Co z leonetta?

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział! Nie mogę się doczekać kolejnego!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wierze super rodzial czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń