"Zabójstwo jest zawsze zabójstwem, bez względu na motywy i okoliczności."
Rozdział dedykuję Fallone. :*
Byłam w szoku. Nie mogę uwierzyć,że zabiłam bezbronnego i nic winnego człowieka,który kompletnie nic mi nie zrobił. To wasza wina! - krzyknęłam zapłakana. Gdybyście nie zaczęli mi go wyszarpywać to nie wystrzeliłbym. - warknęłam przez płacz.
Violetta uspokój się płaczem nic nie zdziałasz. - burknął Verdas.
Trzeba coś z nim teraz zrobić.
Tylko co? - odezwał się Hiszpan. Jest kilka wyjść. Pierwsze jest takie,że możemy go zakopać,drugie to zostawimy go gdzieś dalej albo trzecie wrzucimy do rzeki czy coś.
Chyba zakopanie go będzie najlepszym wyjściem. - szepnął Meksykanin.
Czy wyście powariowali? - spojrzałam na nich obu. Chcecie go zakopać? Tutaj w tym lesie gdzie prawdopodobnie nikt go nigdy nie znajdzie? - pytałam. Przecież rodzina będzie się o niego martwić,policja go będzie na pewno szukać.- złapałam się za głowę nie mając sił na to wszystko.
Violetta. - usłyszałam łagodny głos Diego. Nie ma innego wyjściu niż zakopanie go inaczej ludzie się dowiedzą,a nasza trójka pójdzie siedzieć. - oznajmił. On ma rację. Przecież jeśli się przyznamy na pewno wsadzą nas na dobre dziesięć lat do paki. Dobrze. - szepnęłam patrząc mu w oczy na co ten tylko lekko się uśmiechnął.
Dobra to my z Leonem go weźmiemy,a ty weź broń. - podał mi chusteczkę,którą wyjął z kieszeni. Chwyciłam broń w dłonie i powoli ją podniosłam. Co z nią zrobimy? - spytałam.
Fakt zapomnieliśmy o pistolecie.- mruknął Diego. Dobra pierw zajmijmy się ciałem potem coś z tym zrobimy.
Szliśmy przez ciemny las szukając jakiegoś miejsca gdzie będziemy mogli go zakopać. Po drodze jakimś cudem znaleźliśmy domek w środku lasu,w którym były również łopaty. Chłopcy od razu za nie chwycili i w pobliżu tego domku wykopali spory dół do którego wrzucili ciało mężczyzny.
Co ja zrobiłam. - szepnęłam.
Violetta to nie jest twoja wina. Każdy z nas tutaj zawinił. - odparł stanowczo Verdas. Pokiwałam tylko lekko głowa i przytuliłam się do niego.
A co będzie dalej? Mamy tak po prostu z tym żyć i udawać,że nic się nie stało? - jako odpowiedź uzyskałam tylko lekkie kiwnięcie głową od obojga. Żadne z nas nie spostrzegło się,iż broń,której dotykał każdy z nas została w domku na jakiejś szafce.
***
Po 20 minutach wróciliśmy spowrotem na plażę gdzie byli już tylko Naty,Maxi,Lu,Fede i teraz my. Co tak długo? - spytał Włoch.
Poszliśmy trochę za daleko i zabłądziliśmy. - powiedziałam wymuszając uśmiech..
Wiecie co my już idziemy się położyć. - oznajmiła Naty. Razem z blondynką udały się do swojego namiotu by pójść spać. To samo uczynił Maxi oraz Fede. Ja też już idę. - oznajmiłam. Dobranoc.- szepnęłam i poszłam do namiotu gdzie spała już Francesca oraz Camila. Przebrałam się w piżamę i położyłam z brzegu po prawej stronie. Leżałam dobrą godziną,ale w ogóle nie mogłam zasnąć. To całe wydarzenie nie dawało mi spokoju. Po cichu wyszłam z naszego namiotu i udałam się do zielonego namiotu Leon'a i Diego. Delikatnie go odpięłam i weszłam do środka równie delikatnie go zapięłam. Leon..- szepnęłam lekko go szturchając. Leon obudź się...- nie przestawałam. Twardo spał,więc nie mając wyboru po prostu położyłam się obok i wtuliłam w niego. Już po dziesięciu minutach smacznie spałam.
Rano.
Diego.
Obudziłem się szybciej niż Leon. Przetarłem leniwie oczy i podniosłem się do pozycji siedzącej dopiero wtedy zauważając,że Violetta śpi wtulona w nagi tors Leon'a. Nie powiem byłem trochę zazdrosny,gdyż wolałbym aby to do mnie się przytuliła,ale cóż jak to mówią "Chcieć,a móc to dwie różne rzeczy". Castillo już od dłuższego czasu mi się podoba jednak na razie jej tego nie powiem. Dwa miesiące temu zerwała z tym Justin'em,więc nie chcę się jeszcze narzucać lepiej poczekam jakiś czas. Otrząsnąłem się i wstałem. Wziąłem czyste rzeczy i wyszedłem przed namiot gdzie ubrałem się w swoje rzeczy. Jako,iż obudziłem się szybciej niż wszyscy postanowiłem przygotować jakieś śniadanie. Znalazłem kilka przydatnych rzeczy,więc udało mi się zrobić jajecznicę na ognisku i patelni. Smażąc jajecznicę zauważyłem,że Violetta wychodzi z naszego namiotu. Cześć. - odezwała się ziewając. Mmm...jak ładnie pachnie. powiedziała siadając na kocu,który niedawno rozłożyłem. Chcesz? - spytałem nakładając jajecznicę na talerz.
Mhm...umieram z głodu. - trzymała się za brzuch.
Tak w ogóle wyspałaś się? - spytałem. Chyba nie mogłaś zasnąć skoro przyszłaś do nas do namiotu,co? - lekko się uśmiechnąłem podając jej jedzenia.
Szczerze mówiąc to tak,nie mogłam przestać myśleć o tym co się stało. - westchnęła.
Wiesz,że będziesz musiała.
Wiem z czasem w końcu zapomnę.
Po godzinie już wszyscy byli po śniadaniu.
To co dziś robimy? - spytał Maximiliano.
No właśnie. - do pytania dołączył się Marco.
Może pójdziemy na kajaki,a potem na rowery wodne. - zaproponował Meksykanin..
No w sumie to nie jest głupi pomysł. - odezwała się Castillo.
To na kajaki musimy dobrać się po dwie osoby tak samo chyba na rowery wodne. - oznajmił. Po jego słowach każdy zaczął się dobierać w dwójki i wyszło tak,że Lu była z Federico. Maxi z Naty. Camila z Broadway'em. Marco z Francescą. No i przyszło tak,że ja miałem być z Leon'em albo Violettą.
Popatrzyłem na nich. My możemy być we trójkę. - lekko się uśmiechnęła. Jakoś się tam pomieścimy.
Wiecie co my już idziemy się położyć. - oznajmiła Naty. Razem z blondynką udały się do swojego namiotu by pójść spać. To samo uczynił Maxi oraz Fede. Ja też już idę. - oznajmiłam. Dobranoc.- szepnęłam i poszłam do namiotu gdzie spała już Francesca oraz Camila. Przebrałam się w piżamę i położyłam z brzegu po prawej stronie. Leżałam dobrą godziną,ale w ogóle nie mogłam zasnąć. To całe wydarzenie nie dawało mi spokoju. Po cichu wyszłam z naszego namiotu i udałam się do zielonego namiotu Leon'a i Diego. Delikatnie go odpięłam i weszłam do środka równie delikatnie go zapięłam. Leon..- szepnęłam lekko go szturchając. Leon obudź się...- nie przestawałam. Twardo spał,więc nie mając wyboru po prostu położyłam się obok i wtuliłam w niego. Już po dziesięciu minutach smacznie spałam.
Rano.
Diego.
Obudziłem się szybciej niż Leon. Przetarłem leniwie oczy i podniosłem się do pozycji siedzącej dopiero wtedy zauważając,że Violetta śpi wtulona w nagi tors Leon'a. Nie powiem byłem trochę zazdrosny,gdyż wolałbym aby to do mnie się przytuliła,ale cóż jak to mówią "Chcieć,a móc to dwie różne rzeczy". Castillo już od dłuższego czasu mi się podoba jednak na razie jej tego nie powiem. Dwa miesiące temu zerwała z tym Justin'em,więc nie chcę się jeszcze narzucać lepiej poczekam jakiś czas. Otrząsnąłem się i wstałem. Wziąłem czyste rzeczy i wyszedłem przed namiot gdzie ubrałem się w swoje rzeczy. Jako,iż obudziłem się szybciej niż wszyscy postanowiłem przygotować jakieś śniadanie. Znalazłem kilka przydatnych rzeczy,więc udało mi się zrobić jajecznicę na ognisku i patelni. Smażąc jajecznicę zauważyłem,że Violetta wychodzi z naszego namiotu. Cześć. - odezwała się ziewając. Mmm...jak ładnie pachnie. powiedziała siadając na kocu,który niedawno rozłożyłem. Chcesz? - spytałem nakładając jajecznicę na talerz.
Mhm...umieram z głodu. - trzymała się za brzuch.
Tak w ogóle wyspałaś się? - spytałem. Chyba nie mogłaś zasnąć skoro przyszłaś do nas do namiotu,co? - lekko się uśmiechnąłem podając jej jedzenia.
Szczerze mówiąc to tak,nie mogłam przestać myśleć o tym co się stało. - westchnęła.
Wiesz,że będziesz musiała.
Wiem z czasem w końcu zapomnę.
Po godzinie już wszyscy byli po śniadaniu.
To co dziś robimy? - spytał Maximiliano.
No właśnie. - do pytania dołączył się Marco.
Może pójdziemy na kajaki,a potem na rowery wodne. - zaproponował Meksykanin..
No w sumie to nie jest głupi pomysł. - odezwała się Castillo.
To na kajaki musimy dobrać się po dwie osoby tak samo chyba na rowery wodne. - oznajmił. Po jego słowach każdy zaczął się dobierać w dwójki i wyszło tak,że Lu była z Federico. Maxi z Naty. Camila z Broadway'em. Marco z Francescą. No i przyszło tak,że ja miałem być z Leon'em albo Violettą.
Popatrzyłem na nich. My możemy być we trójkę. - lekko się uśmiechnęła. Jakoś się tam pomieścimy.
Każdy z nas przebrał się w strój kąpielowy po czym udaliśmy się na drugi brzeg jeziora gdzie była plaża,a na niej różni ludzie. Każda z par udała się do starszego mężczyzny,który dał nam po kajaku. Akurat nam się poszczęściło i dostaliśmy kajak trzy osobowy. Violetta usiadła pierwsza,Leon drugi,a ja trzeci.
Ej tak w ogóle czemu ona musi prowadzić i być pierwszą? - spytał oburzony Verdas.
Bo jest kobietą. - odparł Diego.
Haha.. - Zaśmiała się pokazując mu język. Chwyciliśmy wiosła do rąk i zaczęliśmy wiosłować. Było przy tym mnóstwo zabawy i śmiechu. Na kajakach spędziliśmy dwadzieścia minut po czym poszliśmy na rowery wodne. Ja wsiadłem na niego sam z Leonem,bo Castillo nie chciała.
Leon.
Płynąłem z Diego rowerem wodnym na środek.jeziora,gdy zauważyłem,że do Violetty podeszła jakaś starsza kobieta z młodym chłopakiem. Violetty mina po tym co powiedziała kobieta nie była ciekawa. Od razu zbladła. Złapała się za głowę i zeszła z pomostu idąc gdzieś. Trochę mnie to zmartwiło,ale w końcu nie mogę zakrzątać myśli tyloma złymi rzeczami. To co wydarzyło się wczoraj wieczorem,przebiło wszystkie złe rzeczy jakie w swoim życiu zrobiłem. Będę musiał z nią jakoś porozmawiać. Nie wiem czy Diego będzie uczestniczył w tej rozmowie,ale jeśli mam być szczery to chciałbym chociaż chwile pobyć z Violettą sam nawet jeśli mamy tylko rozmawiać o tym,że zabiliśmy człowieka. Tak się zamyśliłem,że nawet nie zauważyłem,iż jesteśmy na brzegu.
Wysiadłem i od razu udałem się na plaże gdzie siedziała Violetta. Reszta za to poszła do jakiejś knajpki nie daleko plaży.
Ej co jest? - spytałem siadając obok niej. Co chciała ta kobietą,która podeszła do ciebie? - ponownie spytałem,gdy była cisza.
Pytała się czy nie widziałam mężczyzny. Wyszedł wczoraj przed 22:00 i nie wrócił do tej pory. - oznajmiłam.
Aa.....czyli wszystko jasne. - westchnąłem. Też myślę,że to ten człowiek. - dodałem ciszej. Ale Violetta naprawdę nie możemy cały czas o Tym myśleć w końcu przyjechaliśmy tutaj by odpocząć i zrelaksować się,a tym bardziej ty po tych męczących studiach. - mówiłem patrząc jej w oczy.
Może i masz rację. Będę starała się jak mogę by tylko o tym zapomnieć. - lekko się uśmiechnęła.
No i mam taką nadzieję. - odwzajemniłem uśmiech.
Po dwóch godzinach wróciliśmy na drugą część jeziora. Każdy gdzieś poszedł,a Violetta poszła się wykąpać do jeziora. Zostałem sam w namiocie,więc dołączyłem do niej. Podczas kąpieli dużo się rozmawialiśmy i śmialiśmy się jak przyjaciele. W tedy nie wyglądaliśmy na osoby,które jeszcze parę dni temu skakały sobie prawie,że do gardeł. W pewnej chwili oboje wpadliśmy na siebie stojąc bardzo blisko siebie,a ja nie wiedząc czemu przyciągnąłem ją jeszcze bliżej i namiętnie pocałowałem,
Robi się gorąco. Leonetta śpi razem w namiocie (wasze marzenie :D) i jeszcze ten pocałunek.
Ale jest też tragicznie. Jak widać Violka dalej zamartwia się zabójstwem,ale już nie długo.. ^^ Jeśli są jakieś pytania w sprawie bloga czy coś kierujcie je na mojego ask'a ---> @pomyslymartynki229
8 kom = Chapter 5
Robi się gorąco. Leonetta śpi razem w namiocie (wasze marzenie :D) i jeszcze ten pocałunek.
Ale jest też tragicznie. Jak widać Violka dalej zamartwia się zabójstwem,ale już nie długo.. ^^ Jeśli są jakieś pytania w sprawie bloga czy coś kierujcie je na mojego ask'a ---> @pomyslymartynki229
8 kom = Chapter 5

To takie okropne, co zrobiła Violetta. Ale mam nadzieję, że jakoś się wyjaśni... Podobał mi się rozdział, ale moglaś bardziej opisać beso Leonetty :p
OdpowiedzUsuńJa
OdpowiedzUsuńOł maj gat!
OdpowiedzUsuńFallone xD
Super rozdział jak zwykle
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny rozdział?
OdpowiedzUsuńHej, dopiero teraz komentuje ale co tam. Ważne że komentuje <3
OdpowiedzUsuńRozdział jak i opowiadanie bardzo mi sie podoba. Może dlatego że przypomina mi pewną scene z Pierwszej miłości? No i oczywiście o mojej ulubionej parze leonettcie <3 Czekam na nexta. Pozdrawiam i rzycze dalszej weny na rozdziały :*
8 komek <333 boski rozdział <3 cieszę się , że między Leonettą jest już lepiej <3 ale smutno mi z powodu tego zabójstwa :( nowy rozdzialik prosimy !!! <333
OdpowiedzUsuń