piątek, 7 sierpnia 2015

Chapter 5

"Księżniczka znów zos­tała na lodzie, dob­rze że w 
dzieciństwie nau­czyła się sa­ma jeździć na łyżwach."






Dziś jest dzień wyjazdu. Od pocałunku z Leonem minęły cztery dni. Cztery dni przez,które nie zamieniliśmy ze sobą ani jednego słowa. Dlaczego? Dlatego,że uciekłam i schowałam się w namiocie. Boję się pakować w kolejny związek,w którym będę cierpieć tak jak z Clementem czy Justinem,ale w końcu będę musiała komuś zaufać bo nie chcę do końca życia zostać sama ewentualnie z kotem,a nie przecież ja nie lubię kotów. Świetnie to na pewno zostanę sama. Rozmyślałam tak o tym póki Fran nie oznajmiła,że już jedziemy. 
Wzięłam swój bagaż i udałam się do auta. Marco włożył moją walizkę do bagażnika,a ja zajęłam miejsce z tyłu. Zapięłam pas i bezwładnie oparłam głowę o szybę zastanawiając się czy ten pocałunek mógł coś znaczyć czy też nie. Myśląc tak znów nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Obudziłam się dopiero,gdy podjechaliśmy pod mój dom. Z pomocą Marco wyjęłam walizkę z bagażnika po czym pożegnałam się z obojgiem przyjaciół. I znów będę tutaj sama. - powiedziałam do siebie stojąc na przeciwko swojego dużego domu.Jest ewidentnie za duży jak na jedną osobę,która tutaj mieszka. Do tej pory nie rozumiem po co rodzicie kupili mi aż tak duży dom,przecież dobrze wiedzieli,że mam zamiar mieszkać sama no,ale cóż. 
Weszłam do środka i rozejrzałam się po domu. Przydał by się tutaj mały remont. - pomyślałam. Tak jak zmiana w twoim życiu. Odezwała się moja podświadomość,która ma absolutną rację. Muszę coś zmienić w swoim życiu,a pierwszą rzeczą będzie remont domu. Potem pojadę do Los Angeles by odwiedzić rodziców,nie widzieliśmy się już dobre cztery miesiące. Uśmiechnęłam się na myśl,iż postanowiłam coś zmienić. 
Wzięłam swoją walizkę i z trudnościami wniosłam ją na górę do swojej sypialni. Rozpakowałam się po czym wzięłam czyste rzeczy i udałam się do łazienki by trochę się odświeżyć. Przebrałam się zrobiłam też fryzurę oraz delikatny makijaż. Popsikałam się jeszcze swoimi ulubionymi perfumami od Chanel po czym będąc już gotowa zeszłam na dół. Udałam się do garażu skąd wyprowadziłam swoje Audi A7. Wsiadłam do auta i wyjechałam z posesji kierując się w stronę do jednej ze szkół tanecznych w mieście. Tak dobrze myślicie. Jedną z wieli zmian w moim życiu jest zapisanie się do szkoły tanecznej jednak na razie nie mam zamiaru wam zdradzać co to za taniec. Po kilkunastu minutach dotarłam na miejsce gdzie akurat zostałam wywołana. Zapisałam się tutaj już wcześniej akurat na dziś. Pierw dostałam strój,w który się przebrałam,potem jakaś kobieta zaprowadziła mnie na salę gdzie zaczęła prezentować swój taniec. Komisja była zachwycona i od razu zgodzili się mnie przyjąć. Podziękowałam im serdecznie i szczęśliwa wróciłam do domu. 

Wieczór.
Siedzę sobie właśnie na kanapie oglądając telewizję i podjadając swoje ulubione lody aż w pewnej chwili w domu rozlega się dzwonek. Niechętnie podnoszę się z kanapy i idę otworzyć.No już. - burczę,gdy ktoś nieustannie dzwoni dzwonkiem. Po otwarciu drzwi doznaję szoku. Leon co ty tu robisz? - pytam zdziwiona. 
Przyszedłem....porozmawiać. - pląta się w swoich słowach mówiąc niezrozumiale,a to wszystko przez to,że jest pijany. Chodzi o ten pocałunek. 
Ten pocałunek nie powinien mieć miejsca,. Lepiej o tym zapomnijmy. 
Nie. - warczy i lekko popycha mnie na ścianę przylegając swoim ciałem do mojego. Patrzę mu w oczy ze strachem nie wiedząc co chce zrobić. Proszę puść mnie. - szepczę. 
Po chwili zauważam,że uśmiecha się chytrze i mnie puszcza,gdy już mam się odsunąć od ściany czuję silne i mocne uderzenie na prawym policzku. Nie mogę uwierzyć,że mnie uderzył. Złapałam się za obolały policzek i sunęłam po ścianie zaczynając płakać. Świetnie Verdas jesteś kolejnym mężczyzną w moim życiu,który mnie porządne skrzywdził. Teraz to już naprawdę księżniczka została na lodzie. Dzięki niemu będzie mi jeszcze gorzej zaufać jakiemukolwiek mężczyźnie i wierzyć,że mnie nie skrzywdzi.

Leon.
Pijany przyszedłem do Violetty by z nią porozmawiać o pocałunku jednak ta powiedziała byśmy o tym zapomnieli,ale to nie jest takie łatwe. Z tego wszystkiego przyparłem ją do ściany chcąc ją pocałować jednak emocje mnie poniosły i uderzyłem ją. Dopiero,gdy zobaczyłem ją skuloną i płaczącą zdałem sobie sprawę z tego co właśnie zrobiłem. Przepraszam...ja...ja nie chciałem. - szepnąłem kucając przy niej.
Zostaw mnie. - krzyknęła odpychając mnie. Nienawidzę cię jeszcze bardziej niż kiedyś! 
Vio..- nie skończyłem bo szatynka uciekła na górę i zamknęła się w swoim pokoju. W tej chwili moje życie jest koszmarem. Uderzyłem kobietę pierwszy raz w życiu. Będę musiał się naprawdę postarać aby mi wybaczyła choć wiem,że łatwo nie będzie. Castillo jest trudną osobą i nie szybko wybacza ludziom. Cicho wyszedłem z jej domu kierując się do siebie. Przez całą drogę myślałem o tym co zrobiłem. Alkohol ewidentnie mi nie służy,a tym bardziej,gdy chcę z kimś porozmawiać. Już nigdy więcej się nie upiję jak jakiś alkoholik,który pije regularnie.
Wróciłem do domu i od razu rzuciłem się na kanapę i poszedłem spać.
Rano obudziłem się z okropnym bólem głowy nie pamiętając z wczoraj nic prócz tego momentu,w którym uderzyłem Violette.
Wstałem z kanapy i poszedłem do kuchni gdzie nalałem sobie do szklanki wody i wziąłem tabletkę przeciw bólową. 
Kurwa. - fuknąłem waląc pięścią w blat. Jak jak mogłem być aż tak głupi i dać ponieść się emocją. Posunąłem się za daleko stanowczo za daleko. Mam tylko nadzieję,że Violetta nikomu o tym nie powie i to wszystko zostanie między nami,a mi uda się jakoś ją przeprosić. Tylko jest mały problem. Czy ona w ogóle mi kiedyś wybaczy? 


I bum Lajon udzerzył Vjolkę. Akcja się 
dziej,ale czy Violka mu wybaczy?Przekonacie się czytając kolejne rozdziały,a uwierzcie,że w niektórych będzie się robić naprawdę ciekawie i powoli będziecie poznawać przeszłość Violetty związaną z jej byłymi. 
Tradycyjnie 8 kom = Roz. 6 

8 komentarzy: